Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Axel Springer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Axel Springer. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 lutego 2014

MARGIT SANDEMO - OTCHŁAŃ


  „Otchłań” to trzecia część Sagi o Ludziach Lodu  autorstwa Margit Sandemo.
  Opowiada o przygodach dorosłej już Sol Angeliki, mojej ulubionej bohaterki z całej serii, przynajmniej jak dotąd.
  Jak jest Sol? Jedyna w swoim rodzaju. Dla mnie idealna. Żywiołowa, spragniona życia, wrażeń. Czasem złośliwa, czasem po prostu okrutna i pozbawiona skrupułów, ale czyż świat tego od nas nie wymaga? Ale przede wszystkim jest wrażliwa i kochająca, gotowa zrobić wszystko dla swojej rodziny.  Spontaniczna i nieprzewidywalna, w dodatku piękna i uzdolniona magciznie.  Ale najbardziej podoba mi się w niej to, że wszystko spływa po niej jak po kaczce (bo tak się mówi, prawda?).
Bardzo lubię odnajdywać się w Sol i wyobrażać sobie, że jestem taka jak ona.
  Sol Angelica ma już dwadzieścia lat i  Tengel, zgodnie z obietnicą, oddaje jej magiczne przybory. Dziewczyna wyrusza, by podbić świat, zaczynając od Oslo, gdzie studiuje jej przybrany brat, Dag. Właściwie na Oslo powinna też skończyć i grzecznie wrócić do domu. Ale to przecież Sol, nie oczekujmy zbyt wiele od tej energicznej istotki. Najpierw wydłuża swój pobyt w Oslo, a później, gdy, co było nieuniknione, pakuje się w kłopoty, ucieka do Skanii, gdzie chce odnaleźć Wzgórze Czarownic       W sumie cała książka opowiada o gonitwie Sol. Za szczęściem, za innymi sobie podobnymi czarownicami, za miłością, za magia, za rozrywką, czy też za mrocznym Księciem Ciemności.
  Nie zostali jednak całkowicie pominięci inni potomkowie Tengela Złego – dane mi było bliżej przyjrzeć  się życiu miłosnemu słodkiej i niewinnej Liv oraz posmakować charakteru dojrzewającego Arego. Jedyne, czego żałuję, to tak gwałtowne odejście od wątku kochanej, dobrodusznej Silje i Tengela. Właściwie mogłam o nich czytać tylko wtedy, gdy któreś z dzieciaków wpakowało się w kłopoty i rodzice musieli zareagować. Szkoda, bo całkiem polubiłam Silje.
  Książka jest napisana tym charakterystycznym stylem,  dobrze znanym każdemu, kto przeczytał choć jedną książkę Sandemo. Nie wiem właściwie, czy mi się podoba, czy nie, jest to dość specyficzny styl…
  Kolejne wydarzenia dzieją się szybko, więc nie ma czasu na nudę, a książkę czyta się przyjemnie, do tego jest cienka, więc nie trwa to długo. Tylko nie wiem dlaczego, ale nie czułam takiego… wiecie… pociągu do niej, zniecierpliwienia, by znów po nią sięgnąć, kiedy ją odkładałam. Nie potrafię tego konkretniej nazwać. Chyba była to tylko ot, taka książeczka... 
  Och, zanim przejdę do punktowania, chciałabym się z Wami podzielić jednym cytatem…                      

„ – Tak już jest – powiedział tkliwie. – Nikt nie może żyć dokładnie tak, jak by chciał.”


Moja ocena to mocne 7/10 :)

I tak w ogóle - przepraszam, że zaczynam recenzować od trzeciej części... ew. mogę zrecenzować wcześniejsze, jeśli ktoś byłby zainteresowany ;p

Niedługo zaczną się pojawiać posty z dwóch nowych "kategorii" czy jak to tam nazwać. Jedną będą właśnie te posty o mnie, a druga, no cóż, właściwie mam dwa pomysły, i jeszcze nie wiem, na który się zdecyduję, więc nie chcę zapeszać, jakby coś nie wypaliło xd

Caaaaaałusy

Ness