Opowiada o przygodach dorosłej już Sol
Angeliki, mojej ulubionej bohaterki z całej serii, przynajmniej jak dotąd.
Jak jest Sol? Jedyna w swoim rodzaju. Dla
mnie idealna. Żywiołowa, spragniona życia, wrażeń. Czasem złośliwa, czasem po
prostu okrutna i pozbawiona skrupułów, ale czyż świat tego od nas nie wymaga?
Ale przede wszystkim jest wrażliwa i kochająca, gotowa zrobić wszystko dla
swojej rodziny. Spontaniczna i
nieprzewidywalna, w dodatku piękna i uzdolniona magciznie. Ale najbardziej podoba mi się w niej to, że
wszystko spływa po niej jak po kaczce (bo tak się mówi, prawda?).
Bardzo lubię
odnajdywać się w Sol i wyobrażać sobie, że jestem taka jak ona.
Sol Angelica ma już dwadzieścia lat i Tengel, zgodnie z obietnicą, oddaje jej
magiczne przybory. Dziewczyna wyrusza, by podbić świat, zaczynając od Oslo,
gdzie studiuje jej przybrany brat, Dag. Właściwie na Oslo powinna też skończyć
i grzecznie wrócić do domu. Ale to przecież Sol, nie oczekujmy zbyt wiele od
tej energicznej istotki. Najpierw wydłuża swój pobyt w Oslo, a później, gdy, co
było nieuniknione, pakuje się w kłopoty, ucieka do Skanii, gdzie chce odnaleźć
Wzgórze Czarownic W sumie cała
książka opowiada o gonitwie Sol. Za szczęściem, za innymi sobie podobnymi
czarownicami, za miłością, za magia, za rozrywką, czy też za mrocznym Księciem
Ciemności.
Nie zostali jednak całkowicie pominięci inni
potomkowie Tengela Złego – dane mi było bliżej przyjrzeć się życiu miłosnemu słodkiej i niewinnej Liv
oraz posmakować charakteru dojrzewającego Arego. Jedyne, czego żałuję, to tak
gwałtowne odejście od wątku kochanej, dobrodusznej Silje i Tengela. Właściwie
mogłam o nich czytać tylko wtedy, gdy któreś z dzieciaków wpakowało się w
kłopoty i rodzice musieli zareagować. Szkoda, bo całkiem polubiłam Silje.
Książka jest napisana tym charakterystycznym
stylem, dobrze znanym każdemu, kto
przeczytał choć jedną książkę Sandemo. Nie wiem właściwie, czy mi się podoba,
czy nie, jest to dość specyficzny styl…
Kolejne wydarzenia dzieją się szybko, więc
nie ma czasu na nudę, a książkę czyta się przyjemnie, do tego jest cienka, więc nie trwa to długo. Tylko nie wiem dlaczego,
ale nie czułam takiego… wiecie… pociągu do niej, zniecierpliwienia, by znów po
nią sięgnąć, kiedy ją odkładałam. Nie potrafię tego konkretniej nazwać. Chyba była to tylko ot, taka książeczka...
Och, zanim przejdę do
punktowania, chciałabym się z Wami podzielić jednym cytatem…
„ – Tak już jest – powiedział tkliwie. –
Nikt nie może żyć dokładnie tak, jak by chciał.”
Moja ocena
to mocne 7/10 :)
I tak w ogóle - przepraszam, że zaczynam recenzować od trzeciej części... ew. mogę zrecenzować wcześniejsze, jeśli ktoś byłby zainteresowany ;p
Niedługo zaczną się pojawiać posty z dwóch nowych "kategorii" czy jak to tam nazwać. Jedną będą właśnie te posty o mnie, a druga, no cóż, właściwie mam dwa pomysły, i jeszcze nie wiem, na który się zdecyduję, więc nie chcę zapeszać, jakby coś nie wypaliło xd
Caaaaaałusy
Ness

