Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 3/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 3/10. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 stycznia 2014

CHCĘ ŻYĆ - MARLIESE AROLD

  Cześć wszystkim!
  Dziś kolejna recenzja, tym razem książki z zupełnie innej półki. 
Nie będę zanudzać przydługim wstępem. Zapraszam do czytania!



„Chcę żyć”, Marliese Arold jest stosunkowo cieniusią książką. Liczy sobie tylko 118 stron (odejmując już stronę tytułową etc.).  Opowiada ona o siedemnastoletniej Nadine, siatkarce, mieszkającej w Niemczech, która, jak to każda nastolatka ma swoje problemy, ale ogólnie jest szczęśliwa i nie narzeka na swoje życia. Wręcz przeciwnie całkiem jej się układa.
  Pewnego dnia Nadine otrzymuje list od swojego byłego chłopaka, który informuje ją, że jest chory na AIDS i prosi ją, by się zbadała, czy przypadkiem nie zaraziła się  HIV. 
  Oczywiście Nadine, jak na głupiutką nastolatkę przystało, ignoruje jego ostrzeżenia, uważa że chłopak dramatyzuje. Ale jako naiwna dziewczynka sama szybko zaczyna panikować. Nie wie co i jak, jest zestresowana i odpycha od siebie ludzi, ale uparcie odmawia samej sobie zrobienia badań. Myślę, że takie zachowanie jest naturalne w przypadku traumy, która ją spotkała, mimo wszystko jednak bardzo mnie to irytowało. Po głowie chodziły mi myśli „po prostu powiedz w końcu mamie co się dzieje, idiotko!”, albo „a może by tak jednak zrobić badania? Jak możesz być taka głupia?!”. 
  Charakter Nadine naprawdę jest denerwujący, bardzo mnie dziwiło, że jej koleżanki mimo wszystko wydzwaniają do niej  zagadują na ulicy z rozczulającą naiwnością. Choć właściwie to pewnie dobrze o nich świadczy, prawda?
  Jak nietrudno się domyślić, kiedy Nadine w końcu robi badania, okazuje się, że owszem, jest zarażona.  Tutaj zaczyna się wędrówka o lekarzach wraz z rodzinami i odpychanie dziewczyny przez koleżanki z drużyny, które niefortunnie się o tym dowiedziały.  Z wizyt u lekarza główna bohaterka i jej rodzice wychodzą zaspokojeni przekazaną im wiedzą, czytelnik jednak nie dostaje nic treściwego i właściwie dalej wie tyle co wcześniej. Sama miałam jeszcze milion pytań do doktora, które zostały pominięte. Szkoda. Jednak rekompensatą tego jest mały „słowniczek” znajdujący się na końcu książki, wyjaśniający niektóre terminy i tłumaczący dokładnie, czym jest AIDS, czym się od niego różni HIV.
  W książce właściwie nie ma akcji, nie dzieje się nic, życie toczy się powoli i jedynym, co podnosi ciśnienie, są nagłe wybuchy płaczu czy agresji Nadine.
  Wszystko też oczywiście kończy się szczęśliwie jak w bajeczce, koleżanki znów akceptują Nadine a ona sama rozpływa się w szczęściu, jakby miała przed sobą całe życie a nie te parę lat.  No ale jak kto lubi. 
  No więc skoro już tak się naskarżyłam na tę książkę, to pojawia się pytanie : „po co w ogóle po nią sięgnęłaś?” Z prostego powodu. Zapowiadały się dwie nudne godziny w czytelni szkolnej, bo odwołano mi basen. Więc pierwsze co zrobiłam, to pobiegłam do biblioteki i wypożyczyłam jakąś cieniutką książeczkę.
  Przejdźmy do punktacji... [teraz sobie liczę i rozpatruję moje punkty…].

  3/10